Kategorie
człowiek przemyślenia relacje wartości

Oczami dziecka w dorosłym życiu

    Witajcie Czytelnicy i Czytelniczki

” Dorastanie to umiejętność dbania o swoje potrzeby”

Czytając to zapewne masz więcej niż 18 lat. Czujesz się dorosły/a . Zapewne masz pracę , może własną rodzinę a może jesteś singielką. Może właśnie teraz zaczynasz kolejny etap w swoim życiu albo jesteś na życiowym zakręcie. Obojętnie w jakim momencie swojego życia jesteś teraz – kieruje te słowa właśnie do Ciebie . Małe dziecko uczy się odpowiedzialności, posłuszeństwa wobec rodziców a na kolejnych etapach edukacji nabywania nowych umiejętności. Dużo się mówi o obowiązkach jakie powinno wykonywać , nagrodach za dobre postępowanie i karach gdy popełnia błąd. Lecz tak mało albo i wcale mówi się o tym, jak ważne jest dzieciństwo. Że to ten etap życia, który jest fundamentem całego życia . Dzieciństwo wbrew pozorom jest najważniejszymi latami, które uposażają nas w zasoby i deficyty. Zasoby dają nam możliwości i szanse w realizacje naszych celów i marzeń w późniejszych jego etapach. Deficyty ograniczają nas i sprawiają , że jest nam trudno odnaleźć się w sytuacjach nieznanych. A przecież to właśnie strach nie pozwala nam iść dalej. To właśnie strach nas paraliżuje uniemożliwiając nam oddychanie. Pocenie dłoni, przyspieszone bicie serca, mdłości a niekiedy  utraty przytomności to tylko jedne z niewielu objawów utraty kontroli nad własnym ciałem. A naszym ciałem rządzimy my – nasza psychika- nasz mózg. To jak myślimy i o czym myślimy warunkuje sposób jaki odbieramy otaczającą nas rzeczywistość. Dziecko czy ma 5 lat czy 10 czy 17 nadal jest młodym człowiekiem rządnym wiedzy, radości i zabawy. Tak zabawy. Dziecięcy śmiech jest najbardziej szczery , bo wypływa z niego. Dziecko nie zastanawia się , jest spontaniczne. Obce są mu konwenanse czy zakazy. Dziecko poznaje świat swoimi oczami, swoimi rączkami i nóżkami którymi przemierza świat , który jest taki duży. My dorośli czasem chcemy aż za bardzo chronić nasze dziecko przed upadkiem, przed smutkiem czy przed cierpieniem. Dlaczego ? Sądzimy, że lepiej ochronić małą istotkę przed brutalnością świata dorosłych. W ten sposób jeszcze bardziej zadajemy dziecku cierpienie , choć robimy to nie świadomie. Dziecko może nie rozumie pewnych sytuacji czy emocji , lecz odczuwa je z takim samym nasileniem co dorosły. My mamy ten przewagę, że wiemy dlaczego coś się zadziało, dziecko nie. Dziecko płacze, smuci się , wycofuje albo buntuje. Dorosły chcąc je chronić jeszcze bardziej naraża je na ból. Wmawiając dzieciom, że smutek jest zły, nie pozwalając mu/jej płakać pozwalamy na to by dorastało w przeświadczeniu, że emocje są dobre i złe. A przecież tak nie jest. To jaka jest dana emocja  zależy od sytuacji w jaką ją zdefiniujemy. Smutek , łzy kojarzą się z czymś nieprzyjemnym a zatem ograniczamy sposobności, które mogą ją wywołać. Niszczymy zdjęcia na których są sytuacje wywołujące ten stan. Szufladkujemy głęboko w naszej pamięci wydarzenia , które były następstwem odczuwania cierpienia. Boimy się , lękamy i chcemy uciec jak najdalej od tego. Im bardziej uciekamy tym bardziej to nas goni i pętla się zamyka. Dorastamy i stajemy się dorosłymi ludźmi. Odbieramy dowód tożsamości. Podejmujemy pierwszą pracę. Idziemy do szkoły dla dorosłych. Ponosimy opłaty egzystencjalne i żyjemy. Każdy dzień jest walka- o utrzymanie się w grupie liderów, o utrzymanie pozycji w firmie , o podołanie obowiązkom jakie mamy. Gdy przychodzi chwila załamania i mówimy sobie „Mam dość, nie mam już siły , jest mi źle „ Nagle uświadamiamy sobie , że albo nie potrafimy nazwać tego co czujemy albo tak się zagłębiamy w swojej bezradności , że nie wiemy co dalej. Ktoś podejdzie  i powie „ Weź się w garść , tylko słabi się „marzą” „. I my jako Ci dorośli , odpowiedzialni nie chcemy wyjść na słabeusza , więc wskrzeszamy w sobie siłę i przemy do przodu. Wstajecie i walczycie dalej. Lecz pewnego dnia w końcu się zmęczycie i wszystkie te tzw „wspierające” hasła przestaną działać. Uznacie siebie za słabych, powolnych, do niczego się nie nadających. Zaczniecie obwiniać siebie , szukać w sobie słabości z którymi nie potrafiliście sobie poradzić. Wasz stan psychofizyczny zacznie się pogłębiać. Mało rzeczy będzie w stanie Was cieszyć czy spowodować poprawienie samopoczucia. I teraz jest ten moment by znaleźć odpowiedź na pytanie, lecz nie „Dlaczego tak się stało” lecz ” Co czuję w tym momencie , jak mi jest z sytuacją w której się znalazłam i co mogę zrobić by było lepiej?” Wydaje się Wam trywialnym pytaniem nic nie wnoszącym ? Uznacie mnie , że szukam dziury tam gdzie jej nie ma ? Że doszukuje się problemów tam, gdzie sytuacja wcale taka problematyczna nie jest ? Możliwe, a może właśnie teraz sam/a się nad tym zastanawiasz. Przyjmijmy hipotetyczną sytuację. Jesteś menadżerem w dużej firmie międzynarodowej. Jesteś szanowanym szefem swojej grupy współpracowników. Twoje zarobki pozwalają Ci na życie na wysokim poziomie. Masz grupę znajomych, z którymi widujesz się na drinku czy lunchu. Stać Cie na urlop w czterogwiazdkowym hotelu w wielu krajach Europy. Po powrocie w godzinach wieczornych czeka na Ciebie Twoja partnerka życiowa. Uważasz się za szczęśliwego. Pewnego dnia dostajesz wymówienie z pracy z 3-miesięczną odprawą. Wracasz do domu a tam pustka i cisza. Na stole w kuchni kartka z linijką tekstu ” Wyprowadzam się, to koniec”. Jesteś w szoku. Zadajesz sobie milion pytań , na które nie odnajdujesz odpowiedzi. Jednak jedno słowo pojawia się najczęściej „Dlaczego”. Powtarzasz jak mantrę „Dlaczego ja” ” Dlaczego mnie to spotkało” „Przecież miałem/am takie szczęśliwe życie” …. Siedzisz w ciemnej kuchni z natłokiem myśli w głowie. Płaczesz ? Jesteś smutny/a ? Zła/y?  Rzucasz przedmiotami ? A może wyciągasz butelkę wina i pijesz aż do odczucia ulgi ? A potem zasypiasz z myślą o tym ,że to tylko sen a rano wróci Twoje dawne, szczęśliwe życie ? Budzisz się. W mieszkaniu nie unosi się zapach świeżych bułeczek ani zapach kawy. Z łazienki nie dochodzi głos puszczanej wody. W pokoju panuje cisza tak głośna , że nie jesteś w stanie jej znieść. Wstajesz z nadzieją , że zobaczysz ja/jego krzątającą się po kuchni. Lecz po domu nikt nie chodzi. W łazience woda nie płynie, dzbanek z kawą jest pusty , a po bułeczkach zostały okruchy z dnia poprzedniego. Dochodzi do Ciebie myśl, że koszmar , który Ci się śnił nie był snem a rzeczywistością. Kartka na stole o tym boleśnie przypomina. Jak byś się zachował/a w takiej sytuacji ? Co byś czuł/a? Jaka by była Twoja reakcja na ciąg dalszy tej historii? 
Pewnie część z Was by się załamała , inni by popadli w reakcje zmiany jeszcze inni obwiniali by się a jeszcze inni po prostu by przeszli obok tego. Jest recepta na prawidłową , najlepszą reakcję w tej sytuacji ? Właśnie w tym sęk, że nie. Każdy z nas jest inny . Każdy inaczej powinien reagować w sytuacji trudnej. Każdy powinien reagować tak jak czuje, a nie jak wypada. A jak robimy w życiu ? Na pytanie ” Jak się masz ?’ odpowiadamy „Dobrze”, choć wcale tak nie jest. Kłamiemy, świadomie wybieramy łatwiejszą drogę . Wstydzimy się płaczu , i gdy naprawdę czujemy się bezsilnie smutni płaczemy w samotności. Nie chcemy by inni widzieli nasze łzy, gdyż wielu z Was łzy postrzega jako słabość. Nauczyliście się tego na wykładach, w szkole na lekcjach przyrody czy powiedział Wam o tym szef ? Nie. O łzach , o płaczu, o smutku mówili nam nasi rodzice, najbliższe nam osoby z którymi dorastaliśmy. Oni dawali lub odbierali przyzwolenie na okazywanie emocji. Gdy dorośli uposażyli Was , że wszystko to co czujecie ma znaczenie i nie powinniście się tego wstydzić jesteście bogatymi wartościowo ludźmi. Wasi rodzice byli mądrymi osobami i dali Wam to z czego możecie być dumni. Lecz co jeśli pamiętacie siebie z  czasów dzieciństwa jako tych, którym nie pozwalano płakać , a gdy ktoś widział Wasze łzy wyśmiewał, szydził. Nie rozumieliście dlaczego się tak zachowuje, lecz odczuwaliście że to nie jest dobre. Przez lata żyliście w takim przeświadczeniu i nauczyliście się, że łzy są złe i , że inni nie mogą ich widzieć. Dziś albo płaczecie w samotności albo nie płaczecie wcale a gdy już to robicie czujecie ,że robicie coś hmm złego , niewłaściwego? Sądzicie , że już dla Was za późno, że nie macie już wpływu na to jak reagujecie ? Błąd. Macie wpływ i właśnie po to tu jestem. Chcę Ci powiedzieć, że wszytko to co czujesz jest ważne. Twoja radość i śmiech,gdy kołyszesz się na bujaczce w wieku 45 lat. To, że cieszysz się z otrzymania pudełka czekoladek. To , że płaczesz oglądając wzruszający film. To, że jesteś nerwowa, że nie wyszła Ci pieczeń z kaczki. To co czujesz jest ważne i nie pozwól wmówić sobie , ze tak nie jest.  To kim jesteś dzisiaj to nie tylko Twoje doświadczenia zawodowe, skończone kursy czy zdobyty wykształcenie. To przede wszystkim Ty jako osoba- Twój charakter i osobowość. Twoje emocje i umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach. To, że czegoś nie wiesz nie jest niczym złym, to że chcesz się uczyć czegoś nowego to nie tylko fantazja. To, że tu teraz jesteś i czytasz to tez jest ważne. Skoro dotrwałaś/eś do tego momentu, znaczy, że moje słowa do Ciebie trafiają. Jest jakiś obszar, jakaś część w Tobie gdzie moje słowa mogą odpocząć, gdzie czują się bezpiecznie. Daj i sobie upust emocjom.
Chcesz płakać – płacz.
Chcesz się śmiać- śmiej się.
Potrzebujesz krzyczeć- idź na pole i krzycz.
Chcesz się wyżyć – weź worek , napełnij go piaskiem zawiąż na sznurku i uderzaj jak mocno potrafisz.
Chcesz się przytulic- znajdź osobę i po prostu przytul się
Chcesz rozmowy- zadzwoń i pogadaj
Twoje potrzeby są ważne i zaspokajaj je. Sztuką jest znaleźć sposób , osobę , możliwość na rozwiązanie danego wyzwania tak by odczuć ulgę. Sztuką jest rozumieć siebie , gdy dookoła tyle sprzeczności. Sztuką jest akceptować siebie i pracować nad sobą , po to by być z siebie dumnym. Największą satysfakcją w życiu jest fakt dojścia na górę nie tylko własnymi siłami , lecz również z umiejętnością przyjmowania pomocnej dłoni od innych. Przyjmowanie pomocy od innych nie jest słabością, lecz odwagą w mówieniu o tym czego się pragnie. Dziś jest dniem kiedy, może dojrzeje w Tobie decyzja o zmianie swojego toku myślenia. Polecam Wam film „Love under The Stars” Film opowiada o przyjaźni dorosłej osoby z dzieckiem. Ta przyjaźń jest wyjątkowa , gdyż łączy dwa światy- dorosłych i dziecka. W filmie w sposób bardzo prosty pokazano jak dziecko odbiera rzeczywistość, jak rodzic próbując chronić krzywdzi je i jak inna osoba może pomóc i sobie i im. Polecam ten film tak jak dzieciom tak i dorosłym. Jego przekaz jest tak uniwersalny, że każdy może go obejrzeć i odnaleźć w nim siebie. 
Dziękuje
ZARYZYKUJ 

Autor: Kocimiętka

Absolwentka studiów pedagogicznych. Zawodowo pośrednik pracy i doradca zawodowy. Wieloletnia wolontariuszka m.in na rzecz osób wykluczonych społecznie, zaburzonych psychicznie, niepełnosprawnych, uzależnionych, więźniów. Obecnie działa na rzecz porzuconych psów i kotów. Z zamiłowania miłośnik zwierząt oraz odpoczynku na łonie natury.
W wolnym czasie zajmująca się gotowaniem, robótkami hand made i spacerami z przygarniętym z adopcji psem.