Kategorie
choroba czy wyzwanie Uncategorized

Satysfakcjonująca praca- satysfakcjonujące życie

Życie jest wielkich i małych niespodzianek. Nie wiemy jakich ludzi spotkamy na swej drodze. Jak będzie wyglądało nasze życie za 5, 10 czy 20 lat. Możemy być pewni tego co jest w tym momencie, bo za chwile będzie należało to do przeszłości.

Opowiem Wam pewną historię. Nie będzie to bajka o księciu i księżniczce co żyli długo i szczęśliwie w wielkim pałacu ale o historii , która mogła zdarzyć się naprawdę. A może się zdarzyła, kto to wie.

W pewnym mieście na skraju osiedla mieszkała rodzina. Typowa jak na dzisiejsze czasy 2+2 . Mama, tata i dwójka dzieci- syn Marek i młodsza córka Anna. Żyli skromnie, ale nie ubogo. Ojciec pracował na rodzinę, ale i matka dorabiała gdy dzieci były w szkole. Rodzeństwo nie nosiło markowych rzeczy ani nie wyjeżdżało na Wyspy Kanaryjskie w wakacje, ale na wieś do rodziny mamy. Tak upływały lata. Szkoła, dom i wakacje oraz praca i wychowanie. Rodzice starali się zapewnić dzieciom najwięcej ile mogli. Każde z nich nabył kulturę savoire vivre i cieszyli się z drobnostek. Siostra miała talent manualny i potrafiła cudeńka wyczarować z papieru. Figury, zwierzęta czy architekturę. Nic nie stanowiło dla niej problemu. Nie potrzebowała konsoli ani kolejnej mp3. Brat natomiast interesował się dekoracją potraw. Można by rzec, że oboje mieli artystyczny talent. Lecz gdy przyszło do wyboru drogi życiowej, oboje wybrali studia praktyczne. Marek wybrał polonistykę a Anna ekonomię. Każde z nich sam zapracował sobie na studia. Rodziców nie było by stać opłacić im czesne, książki kursy etc. Każde z nich poszło do pracy po studiach i pracuje w niej do dziś. On za chwilę będzie mężem a ona matką samotnie wychowującą syna. Ich życie zawodowe jest proste i ustabilizowane, lecz prywatne się komplikuje. Im bardziej się starają tym gorzej wychodzi. Marek ma trochę łatwiej . Ma mniej oczekiwań od partnerki i od życia. Anna ekonomistka pracująca w banku ma większą odpowiedzialność za siebie i syna oraz potrzeby emocjonalne. Ani jej ani jemu nie brakuje pieniędzy na wycieczki, nowe ciuchy czy telefon. Lecz brakuje im czegoś innego. Potrzeby bycia z drugim człowiekiem, umiejętności relacji długofalowej i zaufania wobec siebie. W swojej pracy ona nie realizuje swojego artystycznego umysłu, ale jest doceniana za skrupulatność i dokładność . Czasem gdy jej syn ma zrobić bryłę 3d jest ucieszona, bo może wraz z synem poddać się fantazji. Syn jest zafascynowany tym jakie cudeńka mama potrafi zrobić z papieru. W końcu po namowach rodziców z szkoły oraz znajomych wzięła udział w organizowanych przez Centrum Kultury Targach hand made. Przygotowała konstrukcje swojego miasta z brył papierowych oraz kilka trójwymiarowych brył. Podczas Targów komisja każdą bryłę oglądała i wyniki podane miały zostać tydzień po targach. Anna wróciła do codzienności zapominając o tym wydarzeniu. I pewnego dnia gdy spotkali się u rodziców na obiedzie , brat wręczył jej kopertę. A w niej decyzja Komisji, że dostała Pierwsze miejsce w konkursie i możliwość udziału w ogólnopolskich targach jak również staż w Berlinie. Anna patrzyła na kopertę i nie wierzyła własnym oczom. 1 nagroda, staż….. Długo jeszcze wspólnie o tym rozmawiali. Rodzice pogratulowali jej nagrody choć do końca nie byli przekonani co do stażu. Brat natomiast ochoczo zaczął ją namawiać, mówiąc, że taka szansa już się na pewno nie zdarzy. Anna wróciła do domu i przez parę dni myślała co zrobić. W pracy dużo zajęć i dodatkowe szkolenia, zebrania, konferencje. Wracała zmęczona nie mając siły na nic. W końcu ostatniego dnia podjęła decyzję „Jadę”. Poprosiła rodziców by dopilnowali jej syna, a brata o pomoc mu w lekcjach. Zgłosiła w pracy bezpłatny urlop 2 miesięczny i pojechała. Ten czas spędzony w Berlinie, był dla niej jak urlop,a jednocześnie jak wyzwanie i wytchnienie. Wracając do domu podjęła trudną decyzję, która jednocześnie zdjęła z jej serca ogromny ciężar. Dla wielu jej decyzja była niezrozumiała i nieprzemyślana. Lecz ona wiedziała, że robi dobrze. Zmniejszyła etat w banku a w między czasie zatrudniła się w zaoferowanej jej pracy w Centrum Kultury. Zaczęła prowadzić warsztaty z Origami. Miała mnóstwo chętnych. I to nie tylko dzieci, ale i osoby starsze, młodzież. Bardzo ją to cieszyło. W końcu nie wracała zmęczona z pracy a zadowolona. Po kilku miesiącach całkowicie się temu poświęciła i odżyła. Wszyscy zauważyli jej zmianę. Chodziła uśmiechnięta, miała więcej energii, polubiła spotkania towarzyskie. Marek widząc jej zmiany w życiu szczerze się cieszył. Poniekąd i jego zmotywowała do odświeżenia swojej pasji. Zaczął przygotowywać potrawy dekoracyjne dla znajomych i na imprezy okolicznościowe w szkole. A ta zmiana wpłynęła na jego rozmowę z dyrektorem szkoły na połączenie zajęć praktycznych z teoretycznymi . I tak powstał kierunek zawodowy dekorator potraw polskich. Marek połączył naukę języka polskiego z pasja do dekoracji. Każdy był zadowolony. Szkoła dzięki temu się wypromowała i jako jedyna prowadziła tego typu zajęcia. Rodzice Marka i Anny byli w szoku jak się o tym wszystkim dowiedzieli. Nie sądzili, że pasje z dzieciństwa okażą się ich źródłem dochodu ale i przede wszystkim satysfakcjonującym zajęciem.

Ta historia bajka, nie bajka po wielu perturbacjach pokazała, jak ważny jest własny rozwój. Jak ważne jest podążanie za realizacją marzeń i robienie zawodowo tego co sprawia przyjemność a nie tylko to co przynosi duży zysk. Takich historii jest dużo więcej. Na wielu stanowiskach ludzie pracują ” bo muszą” ,bo nic innego nie znaleźli, bo nie uwierzyli własne kompetencje, bo inni od tego od nich wymagali. Przykre to jest ale też i w pewien sposób motywujące. Widząc jak się ktoś męczy po co być masochistą dla siebie. Obecnie sytuacja na rynku pracy jest dużo lepsza dla pracownika niż 10 lat temu. Mamy możliwości rozwoju, dodatkowych szkoleń czy kursów. Po co się męczyć przez 8 h dziennie w skali roku to kilka tysięcy godzin w miejscu, które nas deprymuje i odstrasza. Nie jest to warte salda na koncie. Zdrowiej jest wykonywać pracę z przyjemnością niż być ciągle zniechęconym, przygnębionym, zmęczonym i wciąż na „nie” .

Pomyślmy nad tym, wybierając pracę. Zastanówmy się jak ma wyglądać nasze życie za 5, 10 czy 15 lat. Czy chcemy być zdrowi i cieszący się życiem czy przepracowani marzący tylko o niekończącym się urlopie. Nie zwrócimy sobie ani bliskim czasu czy obecności. Nie kupimy za to emocji, uczuć czy bliskości. Pomyślmy czy zaharowywanie się jest tego warte.

Życie jest jedno. Jeden dzień taki jak dziś nie zdarzy się drugi raz. Mamy tylko jedną szansę każdego dnia. To od nas zależy co z nią zrobimy.

Autor: Kocimiętka

Absolwentka studiów pedagogicznych. Zawodowo pośrednik pracy i doradca zawodowy. Wieloletnia wolontariuszka m.in na rzecz osób wykluczonych społecznie, zaburzonych psychicznie, niepełnosprawnych, uzależnionych, więźniów. Obecnie działa na rzecz porzuconych psów i kotów. Z zamiłowania miłośnik zwierząt oraz odpoczynku na łonie natury.
W wolnym czasie zajmująca się gotowaniem, robótkami hand made i spacerami z przygarniętym z adopcji psem.