Kategorie
emocje partnerstwo relacje wartości życie

Prawda czy kłamstwo?

Witajcie.          

 

Dzisiejszy artykuł mówi o trzech historiach. Trzech sytuacjach, które wywołały emocje i wywróciły świat do góry nogami. Choć te sytuacje są tak różne to łączy ich jedno. Każda z nich mówi o bólu i cierpieniu. Każda mówi o tym jak bardzo zmieniło się życie z powodu tego co się wydarzyło. Każda może spotkać właśnie Ciebie. Każda jest trudna i nie ma jednej recepty. Każda bohaterka/, każdy bohater zmierzający się z nią ma wrażenie, że tylko jego/jej to dotyczy. Wspólną ich cechą jest fakt, że są to sytuacje, których nie mogli przewidzieć lecz mają wpływ jak one wpłyną na ich teraźniejszość. Mają wpływ na to jakie decyzje podejmą.

Mam nadzieję, że te historie zobrazują Wam, że na świecie nie ma idealnych ludzi i sytuacji. Nie żyjemy w idylli Mickiewicza, seksmisjii czy wyobrażeniem czegoś czego nie ma. Lecz to czego doświadczamy daje nam zasoby i to od nas zależy co zrobimy z tym co żyje nam daje.  Nie wszystko co otrzymujemy jest dla nas fajne, miłe i pożądane. Lecz coś co się dzieje nagle, spontanicznie dzieje się po coś.

Zapraszam do lektury   

       Budząc się rano sądzimy , że to co się wydarzy dnia dzisiejszego nie wywróci naszego życia do góry nogami. A jednak dzieje się coś, że w jednej chwili wszystkie plany, marzenia i pragnienia sypią się na popiół. Okazuje się, że partner z którym jesteśmy zostawia nas. Szef wyrzuca nas z pracy po 10 lat współpracy. Dowiadujemy się, że jesteśmy adoptowani a nasi biologiczni rodzice są mordercami. Spada na nas to jak grom z nieba powodując rozżalenie, bezradność , wściekłość i tęsknotę. Tęsknotę za tym co było wczoraj, za tym co nie wróci , za tym co odeszło na zawsze.Pierwsze dni żyjemy jak w transie. Wykonujemy czynności jak robot nie myśląc, nie rozmyślając. Lecz myśli krążą w naszej głowie nie pozwalając o sobie zapomnieć. Próbujemy weryfikować to co się zdarzyło i dlaczego. Zadajemy sobie pytania szukając odpowiedzi. Jednak każda z tych odpowiedzi nie pozwala nam odczuwać spokoju. Jest nam źle i czujemy się zdołowani. Nie odnajdujemy w sobie chęci do czegokolwiek lecz mimo to zmuszamy się by do reszty się nie załamać. Wstajemy rano , prysznic i higiena. Idziemy „odbić” pracę wracamy i się zaczyna. Przyjaciele jak ich mamy wspierają nas w tych trudnych chwilach, lecz nie są na naszym miejscu, więc nie czuja tego co my. Szukamy winy w sobie, może to ja coś zrobiła/em że partner/a mnie zostawił/a?. Może jest szansa, by do mnie wrócił/a? Może to jest test i sprawdza moje uczucia? Może wróci? Może…Te pytania powodują chwilowe uspokojenie i nadzieje na powrót osoby , którą darzymy uczuciem. Lecz tak naprawdę tego nie wiemy. Czy jak byśmy próbowali walczyć o tę osobę czy mamy szansę na odbudowanie związku. Czy ta osoba też tego chce, a może w końcu teraz bez nas czuje się szczęśliwsza. Może też jej/jemu nie było łatwo podjąć tą decyzję lecz jednak bez nas czuje się lepiej. A czy Ty byś chciał/a być nadal z osoba, która nie wie czego chce? Czy chciałbyś/chciałabyś zastanawiać się czy będąc z Tobą cieszy się czy tak naprawdę chce być gdzie indziej? Czy wyobrażasz sobie związek oparty na wątpliwościach i poczuciu osamotnienia? Odpowiadając sobie na te pytania sytuacja może być bardziej wyrazista. Aczkolwiek pierwsze dni po rozstaniu są bolesne i rozdygotane emocjonalnie. Potrzeba czasu na ochłonięcie i danie upustu emocjom. Ty jak i osoba zakończająca związek musicie ochłonąć i przemyśleć sobie. Pierwszy miesiąc jest najtrudniejszy i najważniejszy zarazem. To podczas niego głęboka jest potrzeba zaspokojenia tęsknoty z tą osobą jak również najwięcej wątpliwości, pytań, snucia hipotez. To czas kiedy mimo bólu i cierpienia powinniśmy nie zaniedbywać swoich obowiązków i mimo wszystko ruszyć z miejsca. Będą nieraz chwile kiedy będziemy uważać, ze sobie poradzimy i pójdziemy dalej i nawet zaczniemy robić coś dla siebie. Lecz może też nagle, spontanicznie „dopaść” zwątpienie i rozterka emocjonalna. W tych chwilach dobrze jest mieć blisko siebie osobę, która obiektywnie na to spojrzy i będzie przy nas w naszych trwogach smutku. Po odczekaniu tych kilku tygodniu nasze spojrzenie może się zmienić. Może uznamy, że to wcale nie jest osoba, z którą chcemy spędzić życie. Może uzmysłowimy sobie, że w tym związku to my dawaliśmy a druga osoba była tylko biorcą. Może w miedzy czasie wydarzy się coś takiego, że inaczej spojrzymy na to co zaistniało. Może dojdziemy do wniosku, że mimo zranienia, czujemy się lżejsi i jest dobrze tak jak jest.Wszystko to co człowiek doświadcza ma określony i sens i znaczenie. Mimo, że jesteśmy homo sapiens to wszystkiego nasz mózg pojąć nie potrafi. Lecz czas jest najlepszym i najbardziej właściwym doradcą , która ukazuje to co wcześniej się nie dostrzegało. I mimo, że mamy niecierpliwą naturę, to jednak ten czas – pozwala nam na zrozumienie i w późniejszym etapie zaakceptowanie tego co jest.

    Praca. Dla wielu z Was jest częścią życia i to nie tylko pod kątem stabilności finansowej lecz również spełniania się w swoich zainteresowaniach. Praca stanowi punkt odniesienia , nie rzadko też wzmacnia poczucie wartości i swojego oglądu siebie. Aby być na tym stanowisku co obecnie , musieliśmy wiele poświęcić. Swój czas, pieniądze na szkolenia , zaniedbywanie kontaktów towarzyskich czy może i pójście do szkoły na podniesienie swoich kwalifikacji. Oddaliśmy serce swojej pracy i wykonywaliśmy ją najlepiej jak potrafiliśmy. X nadgodzin, kiedy inni już dawno wypoczywali, by ślęczeliśmy nad papierami, albo braliśmy dodatkowego klienta. Wciąż staraliśmy się  być lepszymi specjalistami i mimo wielu obowiązków nie powiedzieliście”Nie”. A teraz po tylu latach współpracy , szef bez mrugnięcia okiem podstawia nam wypowiedzenie z 3 miesięczną odprawą. Co z tego ? Skoro my czujemy się tak, jak by ktoś wyrwał nam serce bez żadnego powodu. Nasze plany na samorozwój czy kupno ruchomości stoją pod znakiem zapytania. Z dnia na dzień z osoby zawodowo czynnej stajecie się bezrobotnymi. To przytłaczająca myśl, tym bardziej, że nie zauważyliście by w Waszej firmie źle się działo. Nikt Was nie uprzedził, że szykują się zwolnienia czy zmiany.  Co teraz? Błagać szefa o powrót? Prosić , grozić czy może negocjować powrót do pracy ? A może w końcu pojechać na Teneryfę i zapomnieć o problemach? Może zrobić na złość i pójść do konkurencji i odebrać wszystkich klientów?   I tu znów nachodzą wątpliwości, stawianie pytań , hipotez , czasem obwiniania się i szukania odpowiedzialności w sobie. Nasze problemy mogą przedostawać się na grunt prywatny i osobiste relacje z ludźmi. Możemy wybuchać złością, a nieraz agresja. Jesteśmy rozedrgani emocjonalnie i nie możemy dojść z sobą do ładu. Coś chcemy , lecz nie wiemy jak po to sięgnąć. Nasze problemy z zmianą statusu zawodowego mają wpływ na to jak postrzegamy siebie. Możemy czuć się gorszymi, beznadziejni. Przecież jak byśmy byli „fajni” szef by nas nie zwolnił”. „Gdybyśmy nadawali się do tej pracy, szef nie traciłby dobrego pracownika.” Zdania powtarzające się w naszej głowie nie przyniosą nam korzyści. One im częściej powtarzane tym bardziej będą nas zatruwały od wewnątrz. Możemy spróbować porozmawiać z szefem i zapytać się, dlaczego postanowił nas zwolnić. Wysłuchać argumentów a nie na odczepnego typu „Zwolniłem bo tak i koniec”. Postarajmy się w tej rozmowie być opanowani i konkretni. Ta wiedza może być przydatna w kolejnej p[racy i może pomóc nam w odnalezieniu pewnych deficytów w sobie. Jeśli nadal szef nie będzie chciał nas przyjąć z powrotem- odpuśćmy. Nic na siłę. Skoro taką podjął decyzję, my nie możemy zmusić go do zmiany. Dajmy sobie kilka dni na to, by emocje opadły i pomyślmy racjonalnie. Zastanówmy się co dalej. Nowa praca tutaj w tej dziedzinie i specjalności czy może coś innego. Co byśmy chcieli robić, w czym czujemy się kompetentni? Może okazać się przydatna check lista. Z jednej strony wypisać to co mam , umiejętności, wiedza, doświadczenie a z drugiej strony kartki to czego nam brakuje albo czego do  końca nie mamy. Tworząc tak spis wiemy co jest prawdą a nad czym możemy popracować albo sobie odpuścić. Bo gdy nie mamy prawa jazdy na tira , a chcielibyśmy być zawodowymi kierowcami i jeździć na Alaskę to wiadomo, że w ciągu pstryknięcia palcem tego nie zrealizujemy. Ale jeśli mamy prawo jazdy kat , B i C to mamy już większe pole manewru. Skupmy się na tym co mamy, a nie na tym czego nie posiadamy. Doceńmy siebie i nasze zasoby. I tutaj też check lista może okazać się przydatna. Wypiszmy wszystkie te umiejętności, kompetencje , które mamy w sobie.. Nie zapomnijmy o cechach charakteru ,które są obrazem naszego wkładu w pracę. Np: prawo jazdy, umiejętność skupienia uwagi nawet w hałaśliwym pomieszczeniu, praca pod presją czasu, sumienność i cierpliwość, punktualność etc… To wszystko czego jesteśmy świadomi teraz zaprocentuje w przyszłości. Gdy będziecie wiedzieć już co chcecie dalej w swoim obszarze zawodowym robić, będzie łatwiej tego szukać i po to sięgnąć. A nie ma nic gorszego chcieć zmiany, lecz nie wiedzieć czego ta zmiana ma dotyczyć. 

     Kłamstwo. Nikt nie lubi żyć w rzeczywistości, która jest fikcją. Żyjąc w danym środowisku sądzimy, że ono jest nasze i nawet nie snujemy sobie wizji innego życia. Lecz gdy okazuje się, że to w co dotychczas wierzyliśmy, doświadczaliśmy było tylko fikcją czujemy się oszukani. I mamy do tego pełne prawo. Jesteśmy źli, wściekli i obwiniamy innych o to, że znaleźliśmy się w takiej sytuacji. Bliskie nam osoby, które powinni nas obdarowywać w czułość, miłość i prawdę okazują się aktorami. Ci, których uważaliśmy za najbliższe osoby, teraz okazują się że są obcymi. Jak mamy do nich mówić? Okłamywali nas tyle lat. Przecież mogli już dawno o tym powiedzieć a nie uważać siebie za rodziców choć tak naprawdę nimi nie są. Pouczali nas, karali, krzyczeli a nie mają do nas żadnych praw. A ci prawdziwi jeszcze gorsi. Zwyrodnialcy, którzy nie mieli w sobie dość odpowiedzialności zatrzymać przy sobie dzieci to jeszcze są więźniami na całe lata. Życie jest jak pudło niespodzianka. W naszym umyśle kłębią się myśli.., Nie wiemy kim jesteśmy i co powinniśmy zrobić. To sytuacja trudna jak każda, która wybija nas z dotychczasowego życia. Na, którą nie mamy żadnego wpływu. Zadziała się. Prawda ukazała się naszym oczom, usłyszeliśmy uszami i doświadczyliśmy ciałem. Powiedzianych słów się nie cofnie. Sytuacji , które się zadziały się nie zmieni. Przeszłość zostanie przeszłością. Lecz jesteś tu dzisiaj i to ma moc i wartość. Gdyby nie było rodziców, którzy Cie zaadoptowali może już dawno byś nie żyła. Dali nie tylko dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa lecz również miłość, opiekę i wsparcie. Dali dzieciństwo i czas. Swój czas. Podjęli się odpowiedzialności za drugiego człowieka. Może nawet się bali. Lecz z jakiś przyczyn nie mogli mieć dzieci naturalnie i zdecydowali się na adopcję. I jesteś ich dzieckiem. Nie ten kto urodził jest rodzicem , lecz ten kto wychował dał miłość, dom i poczucie bliskości. Przed osądzeniem biologicznych i adopcyjnych rodziców zadaj sobie pytanie „Co ich skłoniło do podjęcia takiej decyzji” . „Jacy byli dla mnie przez ten cały czas”. „Co daje mi relacja z nimi?” .”Co do nich czuję?”. „Dlaczego to mnie tak boli?”. Dopiero po odpowiedziach przeanalizuj je i porozmawiaj. Początki są emocjonalne i to nie jest dobry doradca. Czas weryfikuje powiedziane słowa i obietnice. Słów można mówić wiele, lecz to czyny pokazują ile ze słów jest prawdy.      

Wydaje Ci się, że jesteś obserwatorem swojego życia. Że za chwile obudzisz się i okaże się to tylko snem. Nie żyj mżonkami. Weź życie w garść i żyj. Nie obwiniaj się. Nie wracaj do przeszłości. Żyj tu i teraz.

 Może Ci się wydawać, że moje słowa są proste i nic tylko tak żyć. Lecz ja nie jestem ideałem. Ja również popełniam błędy, odczuwam ból i cierpienie. Nieraz nie wiem co zrobić i jaką decyzję podjąć. Jesteśmy ludźmi. Lecz jak mawia moja przyjaciółka „Użalanie się nad tym co już się wydarzyło do niczego nie prowadzi. Jak Ty nie będziesz miała chęci i samozaparcia , by mimo wszystko realizować swoje cele , nikt za Ciebie tego nie zrobi.”. Jeśli chcesz być masochistką emocji i osiągnąć w tym guru, proszę. Lecz pamiętaj, że to Ty podejmujesz taką decyzję, gdyż jesteś człowiekiem rozumnym. Nie wydaje mi się, by istniał człowiek, któremu przyjemność sprawiało by zadawanie sobie różnego rodzaju bólu. Człowiek nie został stworzony do bycia katem dla siebie, lecz by był szczęśliwy. I mimo trudnych sytuacji, bólu czy smutku trzeba się starać by takie życie było. Byśmy byli szczęśliwi. Szczęście to stan umysłu, stan ducha a nie posiadania. Posiadanie rzeczy nie sprawia, że jesteśmy szczęśliwi, a co najwyżej sprawia nam radość a to już zupełnie co innego. Artykuł o pożądaniu rzeczy pisałam jakiś czas temu, dla chętnych link do niego http://nakrecenisloncem.blog.pl/2017/01/05/pozadanie-rzeczy-uzywanie-ludzi/

Pamiętajcie : ŻYCIE JEST JEDNO I TYLKO TY JESTEŚ ODPOWIEDZIALNY ZA TO JAK POKIERUJESZ SWOIM ŻYCIEM. PAMIĘTAJ NIE MASZ WPŁYWU NA DECYZJE INNYCH, LECZ MASZ WPŁYW JAK ONE WPŁYNĄ NA CIEBIE. CZY POZWOLISZ ZNISZCZYĆ SIĘ DESTRUKCYJNYM EMOCJOM , CZY POZWOLISZ IM ODEJŚĆ I ZADBASZ O WŁASNE SZCZĘŚCIE. DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE

Autor: Kocimiętka

Absolwentka studiów pedagogicznych. Zawodowo pośrednik pracy i doradca zawodowy. Wieloletnia wolontariuszka m.in na rzecz osób wykluczonych społecznie, zaburzonych psychicznie, niepełnosprawnych, uzależnionych, więźniów. Obecnie działa na rzecz porzuconych psów i kotów. Z zamiłowania miłośnik zwierząt oraz odpoczynku na łonie natury.
W wolnym czasie zajmująca się gotowaniem, robótkami hand made i spacerami z przygarniętym z adopcji psem.