Kategorie
codzienność człowiek emocje miłość motywacja odpowiedzialne życie partnerstwo Prawdziwe historie przemyślenia relacje uczucia ukojenie wartości życie

Ze słabości w siłę

Witajcie wieczorową marcową porą. Każda chwila, każdy czas jest dobry i właściwy by podzielić się myślami.

Marzec i kwiecień to miesiące, gdy kończy się zimowy czas i aura chłodu. To czas ,gdy oczekujemy ciepłego i świeżego powiewu wiosny. Dla mnie są natomiast miesiącami bolesnych i pięknych wspomnień zarazem. Kilka lat temu właśnie w marcu moje życie zmieniło się o 360 stopni. Właśnie 1 kwietnia zwany Prima Aprilis zawrócił w moim życiu. Dziś z perspektywy lat chciałabym się z Wami podzielić przemyśleniem. Również marzec jako wiosna budząca się do życia jest dla mnie czasem wspomnień radości oplecionych smutkiem i strachem. Lecz wszystko po kolei.

Tamtego dnia w Prima Aprilisową sobotę nic nie zapowiadało, że moje serce rozpadnie się na milion kawałków. Że moja słabość okaże się moją największą siłą. Wtedy ktoś mi bardzo bliski, bez mojego zezwolenia odebrał mi coś co miałam najcenniejszego- marzenia. Wtedy właśnie marzenia były dla mnie odskocznią od smętności, bezsensowności i podartych od łez wspomnień przeszłości. To marzenia i ich realizacja trzymała mnie nad ziemią, a jego obecność i bliskość dawała ukojenie i poczucie bezpieczeństwa. Gdy zostałam i z tego obdarta i porzucona sama w wielkim mieście czułam, że tonę. Że nie ma w pobliżu kola ratunkowego, które uniosło, by mnie na powierzchni. Sądziłam, że już po mnie. Że nic dobrego już mnie nie spotka…… Kolejne dni tylko to potwierdzały, ale… . Po pewnym czasie delikatnie me skrzydła zaczęły wzlatywać. Delikatnie kąciki ust odzyskiwały uśmiech i radość życia. Wspomnienie tej daty uzmysławiać mi zaczęły pewną prawdę. Straciłam coś bardzo ważnego dla mnie. Straciłam opokę i kogoś, dla kogo byłam idealna w nie idealności. Straciłam poczucie, że miłość jest i na zawsze dana. Straciłam tak szukane przeze mnie poczucie bezpieczeństwa w gąszczu kłamstw, niepewności i materializmu. Lecz prócz wielkich strat zyskałam coś na cale życie. Poczucie, że najwięcej można zdziałać w chwili, gdy jest się świadomym siebie i własnych możliwości. Zyskałam iskrę niezależności i odporności. Ten ogień rozpalony na ścieżce w lesie, przyniósł oczyszczenie mojemu zbolałemu sercu. Modlitwa odprawiana pośród ciszy lasy i ogarniający spokój. Tamtego dnia ten ogień nie tylko odrodził moją przyszłość, ale przede wszystkim spalił przeszłość, która mnie okalała. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, że osoba, która nauczyła mnie czym miłość jest będzie też osobą, która ją odbierze a jednocześnie ukoi mój ból przeszłości. Z perspektywy czasu właśnie dlatego, dziś nie czuję nienawiści a wdzięczność. Przez bardzo długi czas nie czułam nawet złości a właśnie wdzięczność i tęsknotę. Można by rzec, że jest to dziwne. Owszem też mi się tak wydawało. Lecz jak to w życiu wszystko ma swój sens, mimo, że w danym momencie widzimy tylko zamglony obraz. Tamten rok dla mnie był rokiem najważniejszych zmian w moim życiu emocjonalnym, psychicznym, zawodowym i fizycznym. To rok pełen niespodzianek, których owoce zbieram dziś czyli po prawie 3 latach. Ta zgnilizna marcowa dziś jest moją siłą. Tamto rozstanie dziś jest wspomnieniem. A okres kolejnych miesięcy wyposażył mnie w hardość, odporność i wiarę. Dziś jestem wdzięczna R. za wszystko czym mnie obdarował. Dziękuję R. 2019 natomiast okazał się pasmem wielu zmian i utraty Przyjaciela. W lutym zaczął chorować. Badania wizyty u lekarza aż w końcu diagnoza- Nowotwór wątroby a później doszedł jeszcze Nowotwór serca w niemożliwym do operowania miejscu. Tygodnie leczenia, kolejnych operacji, czuwania, modlitwy i cieszenia się z tych wspólnych chwil. Krótkie spacery, radość z choć chwilowego lepszego stanu. Każdy dzień był jak na wagę złota. Każdy szmer czy niepewny oddech budził strach. I nieuchronnie nadszedł straszny dzień. 22 kwietnia w Wielki Poniedziałek wieczorową porą na moich oczach w moich ramionach odszedł mój Przyjaciel. Jedynym pocieszeniem wtedy i dziś jest fakt, że nie cierpi, nic go nie boli i czuwa nade mną z Góry. Lecz utrata boli i mimo mijających kolejnych miesięcy żal ściska w sercu. Właśnie Miłość Przyjaźni nas połączyła. I tak trudno bez niej żyć…..

Miłość jest czysta jak kropla wody, niczym nie skażona.Wraz z słowami Marka Aureliusza „ Daj mi pogodę ducha, abym godził się tym – czego zmienić nie mogę. Abym zmienił to – co zmienić mogę. I abym odróżnił jedno od drugiego” . Prawda miłości i sytuacji jakich doświadczałam ja i jakich doświadczasz Ty.

Słabość kojarzy się większości z czymś negatywnym, niepotrzebnym czy zbędnym. A zagłębiając się w to głębiej można by rzec, że jest bardzo potrzebna. Właśnie dzięki niej odkrywamy w sobie siłę i predyspozycje a nie rzadko i talenty. Właśnie te sytuacje trudne, ograniczające nasze pole widzenia i myślenia z perspektywy czasu pokazują nam prawdziwe światło. Coś co nam się wydaje trwałe i wszechobecne okazuje się naszą mżonką. To właśnie czas pokazuje prawdę, że w życiu nie ma nic pewnego, nic trwałego, lecz to nie oznacza, że to co jest , jest nieważne. Właśnie ta wiedza o nietrwałości, sprawia, że bardziej doceniamy to co mamy. Sprawia, że mamy wpływ na nasze „dzisiaj”. Właśnie „dzisiaj” daje nam szanse spędzenia czasu z bliskimi naszemu sercu. Wiedząc o tym wiemy, że sobie poradzimy nawet utraciwszy to kiedyś. Wszystko co nas spotyka w życiu ma swoje uzasadnienie w przeszłości. Każda decyzja, każde słowo, każde spotkanie, każda osoba, każda sytuacja będzie miała wydźwięk w późniejszym czasie. Każdego dnia nasza niezapisana tablica Locka wzbogaca nas o bagaż. Jeden jest lekki i przyjemny a drugi cięższy lecz również potrzebny. Życie jest taką podróżą wciąż zwariowaną, niespodziewaną i oczekiwaną, I właśnie w tym tkwi prawdziwe piękno. To, że dziś jesteś smutna i zrozpaczona nie oznacza, że za parę miesięcy nie będziesz skakać ze szczęścia. Ta świadomość napawa wiarą i nadzieją.

Te słowa kieruje do Ciebie bez względu w jakim nastroju teraz jesteś. Doświadczasz różnych emocji. Może odczuwasz samotność a może wręcz odwrotnie, marzysz o spokoju. Każdy z nas ma własną drogą w znalezieniu własnego szczęścia, ukojenia i poczucia bycia we właściwym miejscu i czasie. Pamiętaj, że siła jest w Tobie , w Twoim sercu. Uwierz w siebie. Odważ się na to mimo lęku i strachu o przyszłość.

Życzę Wam byście odnaleźli w sobie spokój i odpowiedzi, których poszukujecie. Byście chcieli porozmawiać sami ze sobą ale również chęci i czas by otwierać się na innych. Bo nie ma nic cudowniejszego niż obecność i rozmowa z drugim człowiekiem. Nie zastąpi tego nawet najlepsza rozmowa na Skype czy Wideo Chacie. Nie zastąpi tego najdroższy podarek ze sklepu i najwspanialsza wycieczka. To człowiek i jego obecność daje nam najwięcej radości i szczęścia. Oczywiście dobrze jak i sami ze sobą czujemy się dobrze, bo wtedy akceptujemy siebie i nie potrzebujemy potwierdzenia z zewnątrz o naszej wartości. Również wybaczajcie innym, swoim oprawcom, bo tylko gdy Wasze serce jest wolne od zawiści i żalu jest otwarte na nowe przeżycia.

Również z tego miejsca chciałabym podziękować mojemu mężowi, który obdarował moje posklejane serce swoją miłością, cierpliwością i wyrozumiałością. Dziękuje Ci, że mimo trudów jesteśmy dziś szczęśliwym małżeństwem kroczącym własną i wspólną ścieżką. I pewnie przyjdą trudniejsze chwile, lecz wierzę, że nasze uczucie i chęć budowania będą nas wzmacniać.

Autor: Kocimiętka

Absolwentka studiów pedagogicznych. Zawodowo pośrednik pracy i doradca zawodowy. Wieloletnia wolontariuszka m.in na rzecz osób wykluczonych społecznie, zaburzonych psychicznie, niepełnosprawnych, uzależnionych, więźniów. Obecnie działa na rzecz porzuconych psów i kotów. Z zamiłowania miłośnik zwierząt oraz odpoczynku na łonie natury.
W wolnym czasie zajmująca się gotowaniem, robótkami hand made i spacerami z przygarniętym z adopcji psem.