Kategorie
codzienność przemyślenia

Libre soy ……

       Wieczorową porą, gdy chłód owiał me ciało, a koc dał przyjemne ciepłe myśli potrzebowały palców, by zacząć mówić. ……..  

   Kiedyś płacząc czułam smutek i ogarniał mnie strach. Miałam wrażenie, że jestem zamknięta w klatce bez wyjścia i powietrza. Że cokolwiek nie zrobię , będę coraz bardziej zapadać się aż w końcu zamienię się w proch. Dziś czując łzy oraz mniej odczuwam strach. Bo wiem, że łzy nie są oznaką słabości a odwagą pokazania tego co się czuje. Potrzebowałam lat by to zrozumieć. Czasem nawet chwila może dać nowe znaczenie. Dla kogoś coś logicznego, trywialnego dla innych wcale nie oczywistość. Mówią,  że przeciwieństwa się przyciągają a ja myślę, że wzajemnie się dopełniają. Energetyczna pantera czerpie ze spokojnego źródła misia a on od niej nutkę szaleństwa. Choć są tak różni to jednak potrzebują siebie nawzajem. Potrzebowałam lat by zrozumieć i poznać siebie. Każdego dnia się czegoś o sobie uczę. Każdy dzień to nowa lekcja z zbudowaną własną tożsamością. Ludzie, których spotykam, z którymi przebywam, z którymi rozmawiam uczą mnie . Nawet Ci, którzy mnie zranili, sprawili ból również stali się moimi nauczycielami. Dzięki nim jestem kobietą taką jak teraz. Każde doświadczenie mnie kształtuje. Gdy spoglądam na siebie sprzed dekady widzę inną osobę. Widzę zalęknioną dziewczynę, ofiarę emocji i paraliżującego strachu. Widzę marionetkę, która dawała sobą manipulować. Widzę dziewczynę, co dla innych gotowa była wskoczyć w ogień nie bojąc się poparzeń. Widzę dziewczynę, co dla innych oddała by nawet siebie a dostała jedynie kopniaki. Dziś gdy mówię NIE co niektórzy wylewają na mnie swoje żale. Obrażają i próbują poniżyć. Próbują wskrzesić we mnie poczucie winy i odpowiedzialność za nich. Lecz ja nauczyłam się asertywności i stawiania granic. Dziś jestem osobą, która nie ma kilkunastu znajomych a grono kilkoro przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Grono tych, którzy nie obrażają się, że czas potrzebuję spędzić z kimś innym. Grono tych, co szanują moje uczucia i dla tych osób jestem wartościowa, że jestem a nie dlatego, że coś mam. Jestem dumna z siebie jako człowieka. Pisząc dziś do Was dziele się sobą. Uważam, że bycie autentycznym to również danie szansy na poznanie mnie. Nie da się poznać mnie poprzez czytanie moich wpisów, lecz jakaś część mnie właśnie to robi i to jest piękne. Dziś rozmawiałam z koleżanką, o tym, że boję się być szczęśliwa. Nie boję się zaufać ani przywiązać do kogoś, ale po prostu odpuścić i być szczęśliwą. Koleżanka powiedziała „Póki nie pogodzisz się z własnymi myślami, nie odpuścisz sobie toksycznych emocji nie zaznasz tego czego potrzebujesz” Wracając o chłodzie do domu, czując mroźne powietrze doznałam olśnienia. Przypomniałam sobie ostatnie miesiące gdy czułam się jak w matni. Poczułam jak coś strasznie ciężkiego spada ze mnie i oddala się. Czułam jak staje się lekka i wolna. Poczułam się jak na plaży chodząc po piasku. Kiedyś ktoś mi powiedział, „Gdy zburzysz mur, który wokół siebie budujesz zaczniesz oddychać„. Dziś sobie te słowa przypomniałam i ten ciężar to właśnie były cegły muru, który sama rozkruszyłam. I wiecie co, to może wydać się dziwne, ale poczułam jak zaczynam żyć. Mam wiele myśli w głowie , niedomkniętych spraw, niewyjaśnionych problemów i relacji jak wampiry energetyczne lecz mimo to czuję w sobie siłę. Czuję w sobie moc i wolność jak w piosence „Libre soy”. I gdy teraz moje oczy zaszklone czuję ulgę i spokój. I pora nadeszła na bycie szczęśliwą , wolną i spokojną. I nie potrzebuje ludzi , by mi udowadniali mi moją wartość , czuję ją w sobie. Nie potrzebuje pochlebstw od fałszywych ludzi ani znajomych, dla których moje oddalenie oznacza plotki. Nie potrzebuje być ciągle miła i zawsze gotowa do pomocy. Dobrze mi ze sobą i dobrze mi z tym jaka jestem. Ten kto mnie dobrze zna wie, że jestem człowiekiem a nie robotem bez emocji. I choć nie jestem idealna to właśnie się tak czuje. Bo ideał to być taką, by się akceptować. Niedawno ktoś mi powiedział „Judyś ważne byś patrząc w lustro widziała siebie a nie osobę, którą chcesz być„. To mądry człowiek, który w prostych słowach przebił lustro i dał szansę by kwiat mógł zakwitnąć.

Dziękuje Moniko , że nawet gdy dzieli nas odległość czuję Twoją obecność. Że nawet gdy mamy odmienne zdania, szanujemy siebie nawzajem. Że przez 17 lat przyjaźni nie pokłóciłyśmy się. Dziękuje za czas na rozmowach i milczeniu. Dziękuje, że gdy dookoła nikogo nie było, Ty przybiegłaś przez Abisynię aby wskrzesić mój puls. I za to, że mimo własnych obowiązków, życia prywatnego odnajdujesz czas na smsy a gdy milczę nie wypisujesz eposów smsów co się stało, tylko po prostu czekasz aż będę gotowa o tym porozmawiać.

Krzysiek Dziękuje Ci za natchnienie duchowe, które wlałeś we mnie tamtego dnia gdy mewy latały nad naszymi głowami. Gdy patrząc w niebo zastanawiałeś się nad odpowiedzą na moje dziwne pytanie „Co widzisz patrząc w niebo?”Dziękuje, że jak twierdzisz nie musisz rozumieć wszystkiego, szanujesz i nie pytasz. Twoja obecność w moim życiu nie stała się przypadkiem a przeznaczeniem spokoju i tchnienia Ducha. Choć się różnimy w podejściu do życia potrafisz argumentacją a nie siłą słowną dojść do konsensusu.

Andrzej dziękuje Ci , że jako pierwszy mężczyzna w moim życiu dostrzegłeś we mnie kobietę, którą byłam, lecz która ukryła się przed światem. I choć nie łączyła nas miłość dziś przyjaźnimy się i obalamy mit, że nie ma przyjaźni damsko męskiej. Oboje żyjemy w związku a jednak wciąż potrafimy przegadać kilka godzin nie nudząc się w swoim towarzystwie. Dziękuje za czas , zrozumienie i wspólne podobieństwa. Poznaliśmy się na życiowym zakręcie i razem wyszliśmy na prostą drogę.

Apik Ty jesteś jak powrót do przeszłości z jednoczesną dozą tu i teraz. Poznając Cię czułam strach a dziś możemy pogadać, pośmiać się i nie trzymam parasolki blisko siebie. Uwierzyłam, że facet może być łagodny i wcale nie musi rządzić. I czuję, że jeśli nasza relacja nie przetrwa to obojgu dała powiew świeżości. Dziękuje, za „wichć” i godziny przy herbatce i za moje monologi, w których pewnie nie raz się zgubiłeś.

Hellkobra Tobie dziękuje za spokój jaki nieświadomie mi dajesz. Za tą prostotę myśli a jednocześnie filozofię egzystencjalną. Za to, że mogę milczeć, śmiać się i płakać a Ty po prostu powiesz „Bądź jak jesteś i tak jest dobrze„. Jak delikatny wietrzyk na mym policzku który ogrzewasz ciepłem swojej skóry.

Dziękuje Magdo za słowa wypowiedziane przy włączonym silniku, które podziałały jak woda w upalny dzień. Łączą nas nie tylko Trzy litery lecz coś więcej. Mimo różnic potrafimy się zrozumieć i wesprzeć, gdy mamy wrażenie, że stoimy nad przepaścią.

Kasiu a Tobie dziękuje za lekcje cierpliwości jakie mi serwujesz. Znamy się od lat, nie jedno widziałyśmy i relacja trwa choć zmieniła lot i pasażerów.

I wraz ze słowami ” To co jest w Tobie nie możesz zobaczyć, dobrą dziewczyną Ty zawsze musisz być. Nie masz otwierać swojego serca. Przecież ono już się otworzyło…” I podążam za sobą , maska dawno zakopana jestem dla tych chcą mnie ,a nie kopię siebie.

Autor: Kocimiętka

Absolwentka studiów pedagogicznych. Zawodowo pośrednik pracy i doradca zawodowy. Wieloletnia wolontariuszka m.in na rzecz osób wykluczonych społecznie, zaburzonych psychicznie, niepełnosprawnych, uzależnionych, więźniów. Obecnie działa na rzecz porzuconych psów i kotów. Z zamiłowania miłośnik zwierząt oraz odpoczynku na łonie natury.
W wolnym czasie zajmująca się gotowaniem, robótkami hand made i spacerami z przygarniętym z adopcji psem.