Kategorie
codzienność człowiek emocje partnerstwo relacje z życia wzięte życie

Dziecko wie lepiej

Witajcie Czytelniczki i Czytelnicy 🙂

Przesyłam Wam mój uśmiech 🙂

i energię słońca , byście od rana poczuli moc w sobie i powera do działania

Wczoraj wracając z pracy i tańca , spotkałam koleżankę i rozmawiałyśmy. Tematów było co nie miara. Głównie ona mówiła, miała potrzebę wygadania się.  Jest mężatką, ma syna , wychowywana przez matkę i babcię , ojciec alkoholik nie potrafił, nie chciał się zająć ani sobą ani rodziną. Dziś ta koleżanka ma 30 lat i nie widzi sensu ani szczęścia w swoim życiu. Jej małżeństwo jest nieudane. Syn rośnie , niedługo idzie do szkoły. Ona skupia swoją uwagę na synu i na mężu, którego w większości nie ma.  Nerwy i stres związany z codziennymi sytuacjami nie potrafi odreagować nie szkodząc sobie i innym. Goni za czymś, co dawno uleciało. Po co o tym piszę ? By uświadomić innym , może będących w podobnej sytuacji osób. Wiele z nich mówi „co ja mam z tego życia”, „Mój mąż mnie nie kocha”, „pewnie mnie zdradza”, „jestem zdana na siebie:, „najlepiej bym poszła przed siebie , choć nie wiem dokąd”.  Takie myśli pachną stanami lękowymi. Tak , lecz przede wszystkim takie osoby wiele mówią, jak jest im źle , lecz nic z tym nie robią. Czasem mają świadomość toksycznej, niezdrowej sytuacji w której się znalazły , lecz dalej nic nie robią. Czekają na reakcję drugiej osoby , ” a czemu to ja mam podejmować decyzję, niech on/ ona to zrobi”. Obarczają innych za błędy , które popełnili, lecz sami nie chcą ponosić ich skutków. Żyją w toksycznych relacjach bo zwyczajnie nie chce im się czegokolwiek zmieniać. Mimo katastrofalnych skutków , wolą tkwić w relacji, która przynosi tylko smutek i łzy niż zaprzeć się w sobie i uczynić krok do lepszego życia. Jeden krok do przodu zamiast dziesięć w tył. Brzmi banalnie ?

Ktoś mógłby powiedzieć, łatwiej komuś radzić , spójrz na swoje życie . Owszem radzenie może być łatwiejsze ,bo nie jest się w skórze tej osoby. Lecz każdy człowiek , który wyciąga wnioski i lekcje ze swoich doświadczeń dobrych i złych jest w stanie obiektywnie spojrzeć na daną sytuację. Gdy inni z otoczenia widzą , że z daną relacją jest coś nie tak , to aż tyle osób nie może się mylić. Mnie jednakowoż zastanawia fakt , lenistwa ludzi. Czemu wiedząc, że jest źle dalej robią to samo? Dlaczego nie potrafią spojrzeć w przyszłość i wyobrazić sobie skutków jakie obecna sytuacja przyniesie? Czemu są takimi egoistami i skazują niewinne dziecko na wychowywanie w konflikcie ? Psychologowie rozwojowi od lat mówią jednogłośnie :” Pierwsze 3 lata życia dziecka jest najważniejszym fundamentem jego przyszłych emocji, umiejętności społecznych i poczucia bezpieczeństwa. Właśnie te 3 lata dają mu dobry start albo utrudniony. Jak pisałam w niedawnym artykule o zazdrości ,sposób przeżywania rozstania  i rozłąki ma swoje podłoże w tych latach. Osoba dorosła nie pamięta tego co robiła mając parę miesięcy czy kilka lat. Może mieć przebłyski, lecz to co otrzymała i czego doświadczyła jest zapisana w jego/ jej podświadomości.  Dlaczego zatem, my dorośli mając świadomość niezdrowej relacji nadal w niej tkwimy ? Kiedyś rozmawiając z koleżanką odnośnie jej związku toksycznego w jakim żyła ( partner stosował przemoc wobec jej i i ich wspólnych dzieci, ograniczał jej finanse) na pytanie dlaczego z nim jest , ona odpowiedziała ” Wolę być z nim niż zaczynać od nowa nie wiedząc na kogo trafię. On nie jest zły, jak nie wypije jest kochany, przyniesie czekoladę dla dzieci i zdarzyło mu się kwiatka.  Poza tym mam już 26 lat , kto mnie zechce z trójką dzieci”. Byłam w szoku. Wolała żyć i narażać dzieci na przemoc i trudne warunki niż zerwać tą znajomość i zacząć od nowa w spokoju zapewniając dzieciom bezpieczeństwo. Nie potrafiłam i nadal nie potrafię zrozumieć takiego zachowania. Dla dziecka powinno się pragnąc tego co dobre dla niego. Ono jest niewinne, nie prosiło się na świat, a płaci często za błędy dorosłych. To przykre.  Niedawno spotkałam jej najstarszego syna na ulicy. Poznał mnie choć było widać ,że jest zalękniony, przestraszony. Poszliśmy na ławkę i zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedział mi jak wyglądało jego życie w ostatnim czasie. Teraz ten chłopak ma  8 lat. To mądry i rezolutny chłopczyk.  Powiedział coś co na zawsze zapadło m i w pamięci :” Ciociu, kocham moją mamę , lecz nie chce z nią być. Poszedłem do pana policjanta i powiedziałem , że tata nas bije i ja nie chcę tam mieszkać.  Chce się bawić jak moi koledzy. Pan policjant powiedział, że mi i mojemu rodzeństwu pomoże. Teraz jestem w takim kolorowym pokoju , gdzie jest dużo zabawek. Ciociu czy ty wiesz , że tam był taki koń i jak na niego usiadłem bujałem się do przodu i do tyłu. Jaka to była frajda. W domu nigdy nie miałem zabawek , tylko jakieś podarte misie…. ” I tu zamilkł i się rozpłakał. Przytuliłam chłopca , by się uspokoił. Trwało to chwilę. Potem wstał i powiedział ” Ciociu choć pokaże ci gdzie teraz mam swój pokoik”. Poszliśmy. Pokoik o, którym mówił mieścił się w pogotowiu opiekuńczym. Widząc jak się bawi, oswaja z innymi dziećmi czułam smutek a zarazem radość. Dziecko okazało się być mądrzejsze niż dorośli. Ta historia z życia wzięte pokazuje, że dzieci są świetnymi obserwatorami. Nam się zdaje, że dzieci są bezmyślne, że w głowie im tylko zabawa , a one czują i pragną spokoju. Spotkanie z Adasiem bardzo przeżyłam emocjonalnie. Było mi szkoda chłopca, a zarazem byłam dumna z jego postawy. Jak się później dowiedziałam, Adaś trafił do domu dziecka i ma się coraz lepiej, a odnośnie jego rodzeństwa toczy się sprawa o odebranie praw rodzicielskich ich rodzicom. Na mojej koleżanki natomiast ta sytuacja nie zrobiła wrażenia większego. Jeszcze dzwoniąc do mnie miała pretensje do Adasia , że „jak mógł donieść na tatę i na nią. że jest wyrodny i nie wdzięczny”. Nie miałam już ani siły ani ochoty jej tłumaczyć , po paru chwilach po prostu się rozłączyłam.

Mam nadzieję, że ta historia jakich wiele zresztą, pokaże powagę sytuacji. Niech decyzje, które podejmujecie biorą pod uwagę stan psychofizyczny Waszych dzieci i Was samych. Niech niezdrowe relacje nie zatrują Waszego umysłu do takiego stanu , że przestanie rozgraniczać co jest dobre a co złe. Niech historia Adasia będzie przestrogą a jednocześnie odwagą do zmiany.

Twoje życie leży w Twoich rekach

Twoje życie należy do Ciebie

Jesteś jak ster , Ty decydujesz w którą stronę popłyniesz

Zacznij działać, nic samo się nie dzieje

Chcesz mieć lepiej w życiu , postaraj się o to

Chcesz być szczęśliwy , zacznij więc dążyć do tego

Twój czas jest teraz , nie wczoraj i nie jutro. Teraz!!

Autor: Kocimiętka

Absolwentka studiów pedagogicznych. Zawodowo pośrednik pracy i doradca zawodowy. Wieloletnia wolontariuszka m.in na rzecz osób wykluczonych społecznie, zaburzonych psychicznie, niepełnosprawnych, uzależnionych, więźniów. Obecnie działa na rzecz porzuconych psów i kotów. Z zamiłowania miłośnik zwierząt oraz odpoczynku na łonie natury.
W wolnym czasie zajmująca się gotowaniem, robótkami hand made i spacerami z przygarniętym z adopcji psem.