Kategorie
bajka dla dorosłych człowiek Opowiastka życie życie metaforyczne urealnione

Bajka czy fikcja ?

Budząc się pewnego wieczorka kicia imieniem Mia, nie wiedziała, że już tak późno. Za oknem już szarawo i słońce gdzieś się skryło. Hmm pomyślała, „Czy ja tak długo spałam ?” Z ociąganiem zeskoczyła z wygodnego, ciepłego posłania, które wisiało na cieplutkim kaloryferze. Wskoczyła bardzo powoli na parapet usiłując dojrzeć coś na dworze. Lecz niestety było ciemno, a i nawet lampek nie było. Hmm dziwne, pomyślała kicia. Skoro tak i jest ciemno i cicho, to pójdę do kuchni i przynajmniej zjem coś dobrego z mojej miseczki. A, że kotka była bardzo wybredna, zazwyczaj miała rybkę. Szczególnie uwielbiała się w tuńczyku. Bardzo powolnym kocim ruchem udała się do kuchni. Skradając się miała w główce już smak i zapach rybeczki i kubeczek mleczka obok. Chciała tylko zjeść coś dobrego i wypić. Przechodząc przez korytarz poczuła chłód z otwartych drzwi. To przejmujące zimno aż wzdrygnęło kocią sierścią. Zimno i ten przeraźliwy chłód coraz bardziej przeszywał jej drobne ciałko. W domu jednak panował spokój. Nie było słychać śmiechu dzieci ani głosów dorosłych. Kiedy Mia w końcu dotarła do kuchni zdążyła porządnie wymarznąć. Lecz na szczęście ciepłe mleczko w miseczce i pyszności z rybki wynagrodziły wcześniejszy chłód. Pomyślała sobie , ah dobrzy Ci moi ludzie, że o mnie dbają. Bo przecież smutno by im było, gdyby mnie nie było. Kto by sprzątał bobki w łazience. Kto by miział ich z rana na dzień dobry. Kto by im grzał kolana wieczorem gdy wcinają chipsy. Kto by im tak słodko mruczał jak ja. Właśnie . A zatem, dobrze,że mnie mają i umilam im czas. Mia wylizała wszystko dokładnie i wtem rozległ się okrzyk, który przerwał tą cudowną ciszę. Wszyscy zaczęli piszczeć i skakać i biegać po domu. Dzieci i dorośli chwytali za czapki i płaszcze i wte popłochy wybiegali z domu. Nawet nie zamknęli drzwi za sobą tak się spieszyli. Hmm dziwne rzeczy tu się dzieją, westchnęła kicia. Pomyślała, że wskoczy na parapet w kuchni i się rozłoży. Zawsze było tu ciepło. Wielki piec dawał ciepło całej kuchni. Jak pomyślała tak zrobiła. I szybkim ruchem już była przy oknie. I wtem zdarzyło się coś niesamowitego. Za oknem zrobiło się jasno i było dużo różnokolorowych lampeczek. Dzieci tańczyły wymachując rączkami a dorośli uśmiechali się. Okazało się, że wszystko wokół jest białe. Drzewa wysokie aż po niebo całe w białym czymś. Nawet buda tego dużego sierściucha ( zwanego psem, lubię go, ale lubię się z nim podroczyć) Szczególnie gdy on biegnie po piłkę, rzuconą przez pańcie, a ja jestem szybsza i biorę mu ja spod pyska. Nie, żebym miała bawić się jakąś piłką, ale ta mina jego jak mu ją zabieram i wrzucam na dach, gdzie on bidak nie sięga. I on wtedy wydaje takie dziwne odgłosy z siebie. Pańciowie nazywają to szczekaniem. No ale do rzeczy, bo odbiegłam od tematu. Tak jak jeszcze przed chwilą było ciemni i cicho, tak teraz jest biało i głośno. Mia przetarła łapką swoje zielone oczka i spojrzała jeszcze raz . Wszystko jasne ,wszystko dosłownie wszystko. Ale jak to się stało i co to jest.Mia siedząc na parapecie czując ciepełko od pieca zastanawiała się czy iść i sprawdzić co się dzieje czy zostać i poobserwować z bezpiecznej odległości. Ziewnęła, przeciągnęła się i miauknięciem stwierdziła, raz się żyję idę. Mia szybkim szusem znalazła się u drzwi skąd wcześniej poczuła zimno na swoim kożuszku. Miała się cofnąć na piec, ale wtem zobaczyła jego. Kufi patrzył na nią z takim rozbawieniem. Jak by miał powiedzieć ” Co boisz się , to zostań gdzie jesteś, albo wracaj na swój piec i na odchodne jeszcze szczeknął. Nie mogła dopuścić, by pies był bardziej odważny od niej. A, bo wy nie wiecie kim jest Kufi. Kufi to właśnie ten sierściuch co szczeka . Jednym ruchem wbiła się w biały puch i dopiero teraz poczuła, co to znaczy zimno. Całe łapki miała w czymś białym i klejącym i bardzo ale to bardzo zimnym. Popatrzyła na Kufiego i dzieci, które cały czas biegały i wydawały z siebie różne dźwięki i pomyślała a co tam pobiegnę. I zrobiła to. Zaczęła biegać co sił w łapkach miaucząć przy tym . I uświadomiła sobie, ze im więcej biega tym jest jej cieplej. I ten biały puch jest fajny choć dziwny. Nawet z Kufim pobiegała i wszyscy mieli wielką radość. Donośne głosy było słychać, ale już jej nie przeszkadzało to. Liczyło się tu i teraz. Że biega i czuje zimni i ciepło zarazem. Fajne uczucie hmm miauuu . Po pewnym czasie wszyscy się zmęczyli i ruszyli w stronę domu. Nawet Kufi, co zazwyczaj spał w tym swoim domku. Pańciowie wytarli mi i Kufiemu łapki i wszyscy poszliśmy pod piec. W zasadzie prawie wszyscy. Ja wdrapałam się na samą górę i rozłożyłam się na najbardziej ciepłym miejscu. Ah jak przyjemnie. Yhmmm jak ciepło zzzzzzzz. Mia zrobiła się senna i ziewnięciem udała się w długi sen

I tak kończy się ta opowieść … A może dopiero zaczyna ….

Autor: Kocimiętka

Absolwentka studiów pedagogicznych. Zawodowo pośrednik pracy i doradca zawodowy. Wieloletnia wolontariuszka m.in na rzecz osób wykluczonych społecznie, zaburzonych psychicznie, niepełnosprawnych, uzależnionych, więźniów. Obecnie działa na rzecz porzuconych psów i kotów. Z zamiłowania miłośnik zwierząt oraz odpoczynku na łonie natury.
W wolnym czasie zajmująca się gotowaniem, robótkami hand made i spacerami z przygarniętym z adopcji psem.